| Nowinki IT |
Wchodzą "Sami Swoi", czyli wojna prepaidów
|
Sieć komórkowa Plus GSM wprowadza nową markę Sami Swoi i chce dzięki niej zdobyć klientów, którzy nie mają jeszcze telefonu. Kolejne tanie oferty dla użytkowników telefonów na kartę zaczynają wściekać tych płacących abonament.
Chcemy mieć ponad 500 tys. użytkowników Samych Swoich do końca tego roku - powiedział nam rzecznik Sami Swoi Ryszard Woronowicz. Zamierza ich przyciągnąć m.in. trzymiesięcznymi bezpłatnymi połączeniami między osobami korzystającymi z nowej oferty, a także najtańszym na rynku usług przedpłaconych telefonem za 199 zł. Można go kupić w ratach. Jednak prawdziwą armatą Plusa jest największa na rynku sieć dystrybucji dla Sami Swoi z 8 tys. punktów sprzedaży telefonów i usług. Firma sprzymierzyła się z Pocztą Polską, która udostępniła 5,5 tys. placówek. Ponieważ konkurencja wykonała w ostatnich dniach cenowe uderzenie wyprzedzające, klienci Samych Swoich muszą się liczyć z jednymi z najwyższych stawek na rynku telefonów na kartę - minuta połączenia do innej sieci kosztuje aż 90 groszy. Wprowadzając nową ofertę Plus uznał nie ma sensu iść na bezpośrednie starcie z należącą do PTC Heyah, która zaatakowała rynek młodzieży i pozyskała już - według różnych szacunków - między 1,2 a 1,5 mln klientów. Stąd "zaporowa" dla nastolatków cena SMS-ów - za wysłanie wiadomości tekstowej trzeba zapłacić aż 30 groszy, dwa razy więcej niż w przypadku najtańszych konkurencyjnych ofert (z wcześniejszych nieoficjalnych informacji wynikało, że będzie to 15 groszy). Sami Swoi mają dotrzeć głównie do klientów w mniejszych miastach i wsi, gdzie wiele osób wciąż nie ma telefonu komórkowego. I największym zainteresowaniem wciąż cieszą się usługi głosowe. Ryszard Woronowicz ocenia potencjalny rynek dla Sami Swoi na 3 mln klientów. Plus ma już ponad 3 mln użytkowników innego swego systemu bezabonamentowego Simplus. Bitwa na karty Analitycy uważają, że to kolejna odsłona wojny o użytkowników usług bezabonamentowych, a takie wybiera już zdecydowana większość nowych klientów sieci komórkowych. Kiedy w 1998 r. pojawiły się pierwsze takie oferty: Tak Tak Ery, Simplus Plusa i POP Idei - średnia cena minuty połączenia wynosiła ponad 2,5 zł. W ubiegłym roku jesienią Era zeszła z jedną z ofert do 1,22 zł (Era Love). Jednak rewolucję przyniosło wejście w marcu tego roku na rynek nowej, powiązanej z Erą marki Heyah (obie należą do PTC). Ceny spadły poniżej złotówki, wprowadzono naliczanie sekundowe od początku rozmowy oraz prostą taryfę. Ofertę skierowano do młodzieży - w reklamach Heyah posługuje się jej językiem. Początkowo konkurenci jedynie skromnie zmodyfikowali swe oferty, jednak już w czerwcu ostro kontratakowała Idea, wprowadzając jedną stawkę na wszystkie połączenia - 80 gr za minutę. W lipcu Era obniżyła ceny i wprowadziła także jedną stawkę w swym Tak Taku - 77 gr za minutę rozmowy, zaś kilka dni temu ceny obniżyła Heyah. - To była szybka wymiana ciosów. Przypuszczam, że operatorzy będą teraz lizać rany i przyglądać skutkom obniżek, a rynek usług przedpłaconych ustabilizuje się na kilka miesięcy. Dalsze większe ruchy cenowe będą możliwe dopiero po zmianie przez operatorów stawek we wzajemnych rozliczeniach - przewiduje Jerzy Kubasik z Politechniki Poznańskiej, specjalista w dziedzinie taryf telekomunikacyjnych. Zdaniem analityków obniżki cen mają też związek z przymiarkami Urzędu Regulacji Telekomunikacji i Poczty, by wprowadzić na rynek czwartego operatora komórkowego. Miałby to być ruch wyprzedzający działających już operatorów. - To dowód na to, że kolejny gracz nie jest potrzebny. Ceny i tak spadają - twierdzi z kolei Antoni Mielniczuk z Ery. Abonament i wysokie ceny Telefony na kartę zrewolucjonizowały rynek telefonii komórkowej w całej Europie. Plusem takiego rozwiązania jest uniknięcie wysokich opłat abonamentowych i możliwość na bieżąco kontrolowania swoich wydatków. Łatwiejszy dostęp do usług - mogą z nich korzystać emeryci, uczniowie i studenci, którzy mają trudności z zapisaniem się do którejkolwiek sieci ze względu na brak stałego zatrudnienia. Dotychczas wielkim minusem systemu bezabonamentowego były jednak znacznie wyższe ceny rozmów oraz aparatów. W ostatnich miesiącach jednak stawki zaczęły szybko spadać i stały się znacznie prostsze. Tymczasem atrakcyjność systemu opartego o abonament zaczęła się gwałtownie obniżać, choćby ze względu na odchodzenie operatorów od subsydiowania sprzedaży aparatów abonentom i ofert "telefon za złotówkę" jest już coraz mniej, a jeśli są, to zwykle w zamian dostajemy mało atrakcyjny aparat. Nagle okazało się, że duża część abonentów - zwłaszcza tych płacących niski abonament i wyższe stawki za rozmowy - musi korzystać z droższych usług, niż klienci doładowujący konto za pomocą kart-zdrapek. Z forów internetowych zieje wręcz irytacją abonentów, którzy czują się naciągani. Mimo że mogą liczyć na darmowe minuty, więcej usług dodatkowych oraz programy lojalnościowe. - Może dojść do ich migracji do usług bez abonamentu - uważa Jerzy Kubasik. Jego zdaniem operatorzy traktują abonentów jak śmietankę i nie są skłonni do obniżek. Wiedzą, że w większości przypadków przejście na system przedpłacony wiąże się z koniecznością zmiany numeru telefonicznego. A to powstrzymuje wielu przed takim krokiem. Antoni Mielniczuk z Ery uważa, że operatorzy zdają sobie w pełni sprawę z niebezpieczeństwa. Abonenci dają regularne przychody, a ich przywiązanie do operatora gwarantują 1-2 letnie umowy. Rynek usług przedpłaconych jest daleko mniej stabilny - klienci często zmieniają sieci. Zdaniem analityków wkrótce można się spodziewać gruntownej przebudowy ofert w systemie abonamentowym we wszystkich sieciach, również w odniesieniu do biznesu. - Nie sądzę, by doszło do typowych obniżek jak w segmencie usług przedpłaconych. Te usługi są jak jabłko i gruszka - smakują inaczej. Są też dla innych klientów. Raczej spodziewałbym się nowych pakietów z minutami rozmów i SMS-ami oraz dodatkowymi usługami - mówi Antoni Mielniczuk. - Już wprowadzamy zmiany. Od poniedziałku nasi abonenci mogą już korzystać z naliczania sekundowego od początku rozmowy - dodaje rzecznik Idei Jacek Kalinowski. |
| Źródło: Gazeta.pl |
O serwisie |
Dla prasy |
Reklama |
Redakcja |
Polityka prywatności |
Ustaw NT.Mocny.Com na główną
© 2003-2006 NT.Mocny.Com | Hosted by Mocny.Com | Design by SlapOn & Poki Lee Sniver
Serwis oparty na i83 CMS